- Kiedy samodzielne tworzenie stron ma sens, a kiedy lepiej zlecić
- Czy samodzielne tworzenie stron jest naprawdę tańsze – policz koszt czasu i ryzyka
- Co trzeba ogarnąć technicznie, żeby strona działała od pierwszego dnia
- Dlaczego samodzielne tworzenie stron to nie tylko wygląd – UX, treść i CTA
- SEO w samodzielnym tworzeniu stron – minimum, bez którego strona nie ruszy
- Najczęstsze błędy w samodzielnym tworzeniu stron i ich konsekwencje
- 5 scenariuszy: kiedy DIY wygrywa, a kiedy zlecenie jest lepsze
- Jak sprawdzić, czy strona jest gotowa – checklista przed publikacją
- Co dostajesz, gdy zlecasz wykonanie profesjonaliście
- Decyzja w 60 sekund – prosta mapa wyboru
Najczęstszy powód, dla którego firmy zaczynają samodzielne tworzenie stron, to „bo taniej”. To bywa prawdą, ale tylko wtedy, gdy celem jest szybki test, a nie stabilne pozyskiwanie klientów. W praktyce wybór jest prosty: albo płaci się pieniędzmi (zlecenie), albo czasem, stresem i poprawkami (DIY), a czasem – jednym i drugim. Ten artykuł pomaga podjąć decyzję bez zgadywania: są tu kryteria, ryzyka, minimum techniczne i SEO, najczęstsze błędy oraz konkretne scenariusze.
Samodzielne tworzenie stron opłaca się głównie przy testowaniu pomysłu, gdy wystarczy prosta strona i jest czas na naukę. Jeśli strona ma sprzedawać, zbierać zapytania lub budować zaufanie, zlecenie zwykle wygrywa czasem i przewidywalnym efektem. Najczęstsze porażki DIY to brak strategii, słabe CTA, chaos w treści oraz pominięte SEO i testy formularzy. Minimum na start to: wersja mobilna, szybkość, podstawowe SEO, działający kontakt i analityka. Gdy budżet jest ograniczony, dobrym kompromisem bywa podejście hybrydowe: prosta strona + konsultacja/audyt, zanim błędy utrwalą się na stałe.
Kiedy samodzielne tworzenie stron ma sens, a kiedy lepiej zlecić
Samodzielne tworzenie stron ma sens wtedy, gdy celem jest szybki start i test, a ryzyko opóźnień nie kosztuje utraconych klientów. Zlecenie ma sens wtedy, gdy strona ma od początku wspierać sprzedaż, budować zaufanie i nie generować problemów technicznych. Najważniejsze kryterium to nie „czy da się to wyklikać”, tylko „czy jest czas i kompetencje, żeby dowieźć całość: treść, UX, technikalia i SEO”.
DIY jest rozsądne, gdy:
- startuje nowy pomysł i potrzebny jest prosty landing na 1 usługę,
- budżet jest minimalny, ale jest czas na naukę i testy,
- strona nie jest jeszcze głównym kanałem pozyskiwania klientów.
Zlecenie jest rozsądne, gdy:
- liczy się termin, spójny wizerunek i przewidywalny efekt,
- strona ma generować zapytania od pierwszych tygodni,
- konkurencja w Google jest realna i potrzebne jest SEO od początku.
sprawdź też: Strona www czy landing page na start
Czy samodzielne tworzenie stron jest naprawdę tańsze – policz koszt czasu i ryzyka
Samodzielne tworzenie stron bywa tańsze tylko na fakturze, ale droższe w koszcie czasu i poprawek. Jeśli strona powstaje 4-8 tygodni zamiast 4-8 dni, „oszczędność” często oznacza opóźniony start sprzedaży. Do tego dochodzi ryzyko: błędne ustawienia, brak testów i brak planu, które wychodzą dopiero po publikacji.
Jak policzyć koszt DIY w 5 krokach
Najpierw liczy się godziny, potem zamienia je na pieniądze, a na końcu dodaje koszt ryzyka. Ten prosty rachunek zwykle szybko pokazuje, czy samodzielne tworzenie stron rzeczywiście ma sens.
- Krok 1: spisz zadania (treść, układ, zdjęcia, formularz, domena, hosting, SSL, mobilka, SEO, analityka),
- Krok 2: dopisz realny czas (dla prostej strony często 20-60 h, dla rozbudowanej dużo więcej),
- Krok 3: pomnóż przez stawkę swojej godziny pracy,
- Krok 4: dodaj bufor 30-50% na poprawki i „niewidzialne rzeczy”,
- Krok 5: porównaj wynik z kosztem zlecenia i kosztem opóźnionego startu.
sprawdź też: Ile kosztuje dobra strona internetowa i od czego to zależy
Co trzeba ogarnąć technicznie, żeby strona działała od pierwszego dnia
Samodzielne tworzenie stron najczęściej wykłada się nie na „estetyce”, tylko na podłączeniach i ustawieniach. Kreator potrafi pomóc z układem, ale nie dopilnuje domeny, hostingu, SSL, przekierowań, poczty, bezpieczeństwa i testów formularzy. Jeśli te elementy są niepewne, strona może wyglądać poprawnie, a i tak tracić klientów, bo nie działa kontakt albo wszystko ładuje się zbyt wolno.
Minimalny pakiet techniczny, który musi być gotowy
Bez tej bazy strona jest raczej wizytówką „do oglądania”, a nie narzędziem do pozyskiwania zapytań. W DIY warto potraktować to jako checklistę, a nie jako listę życzeń.
- domena i DNS podpięte poprawnie,
- hosting dopasowany do CMS i obciążenia,
- SSL aktywny (https) i brak mieszanej treści,
- formularz z testem wysyłki i potwierdzeniem odbioru,
- kopie zapasowe + aktualizacje + podstawowe zabezpieczenia,
- kompresja obrazów i kontrola szybkości,
- wersja mobilna sprawdzona na kilku telefonach.
Weryfikację szybkości można zrobić choćby w narzędziu Google: PageSpeed Insights.
sprawdź też: Jak działa strona internetowa – domena, hosting, DNS
Dlaczego samodzielne tworzenie stron to nie tylko wygląd – UX, treść i CTA
Strona może wyglądać „ładnie” i jednocześnie nie sprzedawać, bo użytkownik nie rozumie oferty albo nie wie, co ma zrobić dalej. Samodzielne tworzenie stron często kończy się „ładnym układem”, ale bez jasnej ścieżki: kto jest odbiorcą, co jest produktem, jakie są korzyści i jaki jest kolejny krok. To zwykle nie jest problem narzędzia, tylko brak strategii.
Mini-check: czy strona prowadzi użytkownika
Jeśli te punkty nie są dopięte, nawet najlepszy szablon nie uratuje konwersji. W praktyce często wystarczy uporządkować treść i CTA, aby efekt był zauważalny.
- czy w 5-10 sekund wiadomo: co to za firma i dla kogo,
- czy oferta jest konkretna i łatwa do porównania,
- czy są dowody zaufania (opinie, realizacje, proces, FAQ),
- czy CTA są widoczne i mówią, co będzie po kliknięciu,
- czy kontakt jest prosty i działa bez kombinowania.
sprawdź też: Strona główna – co powinna zawierać, żeby działać sprzedażowo
SEO w samodzielnym tworzeniu stron – minimum, bez którego strona nie ruszy
Jeśli strona ma być znajdowana w Google, SEO nie jest dodatkiem po publikacji. W samodzielnym tworzeniu stron najczęściej pomija się podstawy: strukturę nagłówków, meta dane, adresy URL, opisy obrazów, szybkość i wersję mobilną. Skutek jest prosty: strona „jest”, ale nie ma widoczności, więc nie ma klientów.
SEO-minimum na start
To nie jest pełna strategia, tylko pakiet, który daje stronie szansę na normalną indeksację i sensowny start. Gdy te punkty są pominięte, późniejsze działania są droższe, bo najpierw trzeba naprawiać fundament.
- jedna podstrona = jedna intencja i jeden temat,
- logiczne H1 i H2 (nagłówki opisują treść, nie są ozdobą),
- meta title i meta description ustawione dla kluczowych podstron,
- przyjazne adresy URL i spójne nazwy stron,
- obrazy skompresowane + alt opisujące to, co widać na grafice,
- linkowanie wewnętrzne tam, gdzie realnie pomaga użytkownikowi,
- podpięta analityka + Search Console, żeby widzieć, co się dzieje.
Jeśli potrzebne są oficjalne podstawy w jednym miejscu, dobrym punktem odniesienia jest poradnik: Google Search Central – SEO Starter Guide.
sprawdź też: Jak SEO wpływa na stronę internetową i jak zadbać o nie już na etapie tworzenia
Najczęstsze błędy w samodzielnym tworzeniu stron i ich konsekwencje
W samodzielnym tworzeniu stron błędy są często powtarzalne, bo wynikają z braku procesu i testów. Problem nie polega na tym, że ktoś „nie potrafi”, tylko że robi stronę bez planu, a potem próbuje ratować ją reklamą lub kolejnymi wtyczkami. To zwykle kończy się przepalaniem czasu i budżetu.
Najczęstsze błędy i skutki:
- brak jasnego CTA – użytkownik ogląda i wychodzi,
- przeładowany szablon i ciężkie zdjęcia – strona ładuje się wolno, rośnie odrzucenie,
- chaos w treści – klient nie rozumie oferty i wybiera konkurencję,
- pominięte SEO-minimum – strona nie ma widoczności, więc nie ma zapytań,
- formularz bez testów – leady uciekają, bo wiadomości nie dochodzą,
- niedopracowana mobilka – strona wygląda inaczej na telefonie niż na komputerze.
sprawdź też: Dlaczego strona internetowa nie generuje klientów – 7 możliwych powodów
5 scenariuszy: kiedy DIY wygrywa, a kiedy zlecenie jest lepsze
Nie ma jednego wyboru dla wszystkich, bo liczy się cel i koszt błędu. Poniższe scenariusze pokazują, kiedy samodzielne tworzenie stron jest sensowne, a kiedy lepiej zlecić, żeby nie wracać do punktu wyjścia po kilku miesiącach.
Scenariusz 1: test pomysłu, jedna usługa, minimalny budżet
Najlepsza opcja: DIY landing na szablonie, ale z SEO-minimum i jasnym CTA. Tu liczy się start i walidacja, a nie rozbudowana struktura.
Scenariusz 2: usługi lokalne, konkurencja w Google, liczy się zaufanie
Najlepsza opcja: zlecenie projektu, bo tu wygrywa szybkość, struktura oferty i SEO od początku. W tym układzie samodzielne tworzenie stron często kończy się „ładnie, ale niewidocznie”.
Scenariusz 3: ekspert i marka osobista, strona ma budować autorytet
Najlepsza opcja: model hybrydowy – DIY na stabilnym CMS + konsultacja lub audyt treści i struktury, zanim strona ruszy.
Scenariusz 4: sprzedaż online lub leady z reklam
Najlepsza opcja: zlecenie albo doświadczone DIY, bo tu liczą się detale: szybkość, UX, analityka, ścieżka konwersji i testy.
Scenariusz 5: firma działa od lat, ale strona jest stara i „nie dowozi”
Najlepsza opcja: przebudowa lub redesign, bo problemem bywa struktura, treść i techniczny dług, a nie „kolor przycisku”.
sprawdź też: Czy Twoja strona wymaga redesignu – 7 znaków, które nie kłamią
Jak sprawdzić, czy strona jest gotowa – checklista przed publikacją
Gotowość strony da się sprawdzić w kilkanaście minut, jeśli jest prosta lista kontrolna. W samodzielnym tworzeniu stron największym błędem jest publikacja „bo już trzeba”, bez testów kontaktu i bez sprawdzenia mobilki. Poniższa checklista łapie problemy, które najczęściej zabijają efekt.
Checklista przed publikacją
Jeśli większość punktów nie przechodzi testu, lepiej dopiąć fundamenty niż „dopalać” ruch reklamą.
- strona ładuje się szybko na telefonie (nie tylko na Wi-Fi),
- menu jest proste i prowadzi do najważniejszych sekcji,
- na stronie głównej jest jasne „co oferujesz” + 1 główne CTA,
- formularz działa (test wysyłki, mail przychodzi, jest potwierdzenie),
- są elementy zaufania (opinie, realizacje, proces, FAQ),
- nagłówki są logiczne, a tekst da się przeskanować,
- meta title/description są ustawione dla kluczowych podstron,
- analityka działa i zbiera dane.
sprawdź też: Użyteczny formularz kontaktowy – jak zwiększyć konwersję
Co dostajesz, gdy zlecasz wykonanie profesjonaliście
Zlecenie wykonania strony to skrócenie drogi do efektu i ograniczenie ryzyka. W dobrze prowadzonym procesie dopina się strukturę, UX, treść, technikalia i SEO-minimum od startu, zamiast „ratować” stronę po publikacji. To zwykle jest tańsze w długim terminie, bo odpadają poprawki i gaszenie pożarów.
Jeśli celem jest szybki start bez chaosu, wsparcie w ułożeniu treści i dopięcie technicznych szczegółów, sensowną opcją jest współpraca z Click Made – tak, aby strona była szybka, czytelna i gotowa do pozyskiwania klientów, a nie tylko „ładna”. Po wdrożeniu ważna jest też możliwość samodzielnej edycji oraz wsparcie przy rozwoju, żeby strona nie stała się projektem „na raz”.
sprawdź też: Jak wygląda proces tworzenia strony www krok po kroku
Decyzja w 60 sekund – prosta mapa wyboru
Jeśli strona ma być testem – samodzielne tworzenie stron ma sens, ale tylko z checklistą i prostą strukturą. Jeśli strona ma być głównym narzędziem sprzedaży lub pozyskiwania klientów – zlecenie zwykle wygrywa czasem i efektem. Jeśli budżet jest ograniczony, a jakość ma znaczenie – najlepszy bywa model hybrydowy: prosty start + konsultacja/audyt zanim błędy utrwalą się na stałe.
Jeśli potrzebna jest strona, która działa od pierwszego dnia i nie wymaga ratunkowych poprawek po publikacji, najszybsza droga to kontakt z Click Made. Napisz do mnie i opowiedz, co potrzebujesz – resztą się zajmę.
